Indiańska bransoletka

…czyli krótka rozprawa o tzw. szczęściu w podróży. Czytaj dalej

Reklamy

Relacja: Zachód USA – Volfee w świecie wielkich kasyn

Dzień 6 – 13.09

Pozostawienie Wielkiego Kanionu za plecami nie jest łatwe. Dla nas oznacza to pożegnanie z Arizoną, która zostanie przez nas zapamiętana na bardzo, bardzo długo. Na pocieszenie pozostało nam powiedzenie: „Coś się kończy coś się zaczyna”, a ponieważ zmierzamy do słonecznej Kalifornii, przyszłość rysuje się w dość ciepłych barwach. Nasza droga na zachodnie wybrzeże ma jednak, jeszcze jeden przystanek – Las Vegas. Czytaj dalej

Relacja: Zachód USA – Volfee zdobywa Wielki Kanion

Dzień 5 – 12.09

Budzimy się wcześnie, tak aby o godzinie 7.00 być już na szlaku. Nie wiemy jeszcze czy zejdziemy na sam dół do rzeki, czy dojdziemy tylko do Plateau Point, z którego można zobaczyć spory odcinek Kolorado, z wysokości „jedynie” 400 metrów. Prawdę mówiąc, wielkość Kanionu Kolorado można pojąć tylko i wyłącznie wybierając się na taką przeprawę. Widoki ze szlaku są naprawdę niezwykłe, a spojrzenie w górę, trochę przeraża (póki co nikt nie zbudował kolejki linowej 😉 ). Czytaj dalej

Relacja: Zachód USA – Volfee kowbojem

Dzień 4 – 11.09

Zanim opowiem wam o Monument Valley chciałbym zatrzymać się na chwilę przy Goulding’s Lodge. Na to miejsce trafiliśmy zupełnie przypadkiem rezerwując pola namiotowe przez Internet. Kiedy przyjeżdżamy na miejsce okazuje się, że Goulding’s Lodge to niewielki ośrodek wypoczynkowy leżący „naprzeciwko” Monument Valley (dolina jest dosłownie po drugiej stronie drogi), umiejscowiony w płytkim wąwozie. Dodatkowo większość zabudowań wystylizowana jest na czasy dzikiego zachodu, co sprawia, że jest on sam w sobie bardzo ciekawym miejscem do obejrzenia i porobienia zdjęć. Czytaj dalej

Relacja: Zachód USA – Volfee vs. Arizona

Dzień 3 – 10.09

Pobudka o 6.00 owocuje cudownym wschodem słońca na równinach. Wyłaniające się zza horyzontu pomarańczowe łuny tworzą naprawdę niezwykłą mieszankę z granatem porannego nieba. Widowisko nie trwa jednak długo, bo słońce wkracza na nieboskłon w bardzo szybkim tempie. O 7.30 jesteśmy już przy bramach parku i tu wielkie zaskoczenie – bramka, która powinna otworzyć się automatycznie Czytaj dalej

Relacja: Zachód USA – Volfee wśród dzikich plemion

Dzień 2 – 9.09

Następnego dnia, niespecjalnie wyspani, trochę głodni, zmarznięci po nocy, a przede wszystkim zniecierpliwieni, aby w końcu zobaczyć tą zapierająca dech w piersiach krainę, ruszamy w drogę. To (!) co widzimy, jest warte każdej z tych drobnych niedogodności. Jedziemy drogą międzystanową otoczeni ze wszystkich stron spaloną słońcem czerwoną ziemią, porośniętą gdzieniegdzie drobnymi krzaczkami, z widokiem  kończącym się na odległych „łańcuchach górskich” – również o czerwonym zabarwieniu. Czytaj dalej

Relacja: Zachód USA – Przylot do Albuquerque

Dzień 1 – 8.09

Na lotnisko w Albuquerque, NM przybywamy późnym wieczorem. Południe USA wita nas dość chłodnym, ale za to bardzo suchym powietrzem. Około godziny 22.00, dostajemy nasze bagaże i pędzimy do wypożyczalni samochodów busem, który co kilka minut kursuje między lotniskiem i wielkim centrum „rent-a-car”. O tej porze w Nowym Meksyku jest już zupełnie ciemno, więc mimo szczerych chęci zobaczenia jakichś ciekawych plenerów już w dniu przylotu, musimy wstrzymać się do następnego poranka. Czytaj dalej