Indiańska bransoletka

…czyli krótka rozprawa o tzw. szczęściu w podróży.

Znajomi czasami pytają się mnie, jak ja to robię, że zawsze potrafię znaleźć się we właściwym czasie, we właściwym miejscu. Jak to jest, że poznaję takie niesamowite osoby i w czasie podróży spotyka mnie tyle przygód. Zawsze wtedy opowiadam im historię o mojej szczęśliwej bransoletce.

Widzicie, wszystko zdarzyło się, pewnego lata na zachodzie USA, w stanie Arizona. W ciągu dnia zwiedzaliśmy takie atrakcje jak Wielki Kanion, czy Monument Valley, w nocy zaś spaliśmy na przydrożnych kempingach. Podczas jednego z takich noclegów, poznaliśmy grupę rdzennych mieszkańców Ameryki – potomków Indian Hopi, ucywilizowanych już oczywiście. Nie mieszkali oni w tipi, tylko w przyczepie kempingowej, a zamiast polowania na bizony sprzedawali raczej souveniry turystom. Poczęstowaliśmy ich wtedy naszym wspaniałym „spesjalite” – spaghetti na konserwie z sosem pomidorowym. Oni w zamian zaoferowali nam meksykańską tequilę. Nie byliśmy wtedy pewni czy się zgodzić, w końcu byli to zupełnie nieznajomi nam ludzie. O rdzennych ludach zawsze słyszy się złe historie – ze kradną, ze napadają, ze przynoszą ze sobą złą pogodę, turystów i ciepłe piwo…

A jednak ostatecznie przyłączyliśmy się do nich. Wody ognistej, nie było zresztą tak dużo, a nasze polskie narodowe zamiłowanie do mocniejszych trunków zwyciężyło. I co z tego wyszło? Przesympatyczni, nieszkodliwi ludzie. „Wódz” opowiedział nam o tym, jak jego syn studiuje na uniwersytecie w San Francisco, podczas gdy oni zdecydowali się na koczowniczy tryb życia, by jak sami to ujęli – być bliżej przodków. My opowiedzieliśmy im, że zamierzamy zejść jutro na dno wielkiego kanionu. Siedzieliśmy na kempingu, na środku pustyni przy ognisku popijając tequilę z rdzennymi Indianami. Czy coś mogło sprawić, by ten wieczór był bardziej niezwykły? Okazało się, że tak. Stara Indianka na pożegnanie podarowała mi niezwykły prezent. Indiańską bransoletkę wykonaną z niewielkich drewnianych i kościanych koralików, zafarbowanych na różne odcienie szarości, brązu i czerwieni. Bransoletka jest ponoć zaklęta i zawiera w sobie dusze przodków, a według indiański wierzeń, ma zapewnić mi szczęście, mądrość i bezpieczeństwo w podróży. Przynajmniej dopóki będę ją mieć przy sobie.

Kiedy kończę opowiadać historię, słyszę zwykle: „To niesamowite. Czyli ta bransoletka przynosi ci szczęście? Też chciałbym/chciałabym mieć taką”. Wtedy nadchodzi mój moment triumfu, bo morałem tej opowieści jest coś zupełnie innego. To nie bransoletka przynosi szczęście. Bransoletka jest tylko symbolem tego, że aby mieć szczęście, ergo przeżywać niesamowite chwile, trzeba wyjść poza bezpieczną strefę komfortu (np. schować swoje uprzedzenia) i odważyć się żyć. Wtedy właśnie czekają nas niezwykłe wydarzenia, wtedy poznajemy wyjątkowych ludzi i w rezultacie sami się zmieniamy. Wiem, że to trochę truizm, ale naprawdę zaskakuje mnie liczba ludzi, którzy wierzą, że sukces opiera się wyłącznie na szczęściu, nie zaś na umiejętności wykorzystania szans przed jakimi staje każdy z nas.

A co z bransoletką? Zabawne… straciłem ją tydzień później – zostawiłem pod prysznicem na jednym z kempingów. Cały czas strasznie tego żałuję, ale bransoletka i tak pozostanie w mojej pamięci na długo. Mam nadzieję, że osobie, która ją znalazła, bransoletka da tyle samo szczęścia, mądrości i bezpieczeństwa co mi.

Reklamy

12 thoughts on “Indiańska bransoletka

  1. Za taką bransoletkę to bym na prawdę tęsknił. Choć patrząc ze strony podróżnika to jedynie kolejna rzecz, którą widział, miał okazję nosić, poczuł kulturę tego rodu. Ale to z kolei znowu kończy się na powrocie to tęsknoty.

  2. Bo ja wiem czy tak strasznie tęsknię? Mieszkałem kiedyś przez parę tygodni w domu człowieka, który przez całe życie nazbierał tysiące pamiątek, suwenirów i przedmiotów kolekcjonerskich. Na pierwszy rzut oka dom prezentował się niezwykle – idąc korytarzem można było na przykład potknąć się o Mauzera, albo nadziać się na samurajską katanę. Kiedy jednak pomieszkało się tam trochę dłużej, to wszystko zaczynało irytować i przeszkadzać. Od tamtej pory, wolę kolekcjonować wspomnienia, niż pamiątki. No zdjęcia też mogą być, ale to tylko kilka mega na dysku.

  3. Chyba tak to już jest, że jedni przywiązują się do rzeczy bardziej inni mniej.. ja pewnie długo nie mogłabym przeboleć takiej pamiątki;) Opowiadanie świetne!

  4. Volfee, a wiesz, że ja też rozdaję bransoletki? : D Czasem zrobię (męczę się przez cały rok!) taką z muliny w kolorach rasta. Chętnie noszę, bo podkreślają to czego lubię słuchać. I zawsze kiedy ktoś zacznie tematy związane z muzyką reggae, z rastafarianizmem – właśnie wtedy tracę swoją : ) Jednak wtedy nie mam powodu do smutku, bo wiem, że ktoś ją czasem albo i częściej założy i pomyśli o naszej miłej rozmowie : )

  5. Tequila to była meksykańska. W sumie to nie pamiętam nazwy, coś z „El…” na początku. A wódka, jak to wódka. Smakoszem mocnych trunków nie jestem. 😉

  6. Sama osobiście nie należę do zbieraczy. Owszem zbieram pamiątki z wypadów, ale zazwyczaj po jakimś pół roku przeprowadzam w domu „czystkę” i wywalam z kartonów wszystko, czego nie da wkleić się do albumu z pamiątkami albo śpiewnika. Ja mam swój „fartowny” przedmiot i jest nim książka (często, poza butami, najcięższa rzecz w moim plecaku). I tu nie chodzi o to, że jakoś wybitnie mi przynosi szczęście, a raczej o to, że mi w moich wypadach towarzyszy. Bo zgodzę się z tym, że najbardziej cenna w podróżach jest otwartość na nowe, a życie swoimi przypływami zamuli naszą głowę naprawdę niesamowitymi wspomnieniami. I to one się liczą najbardziej. Pewnych wrażeń nie da się oddać nawet zdjęciem czy video. tollcall

  7. Tak, zawsze warto zaczynać rozmowę od szczerego uśmiechu. Dobrze też nauczyć się spotkanych ludzi słuchać. Tak rodzi się przyjaźń i przygoda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s