Czy bieda może się opłacać?

Homeless man sits on side of a street in the port city of Aden

Fascynuje nas bieda, a to może być fatalne w skutkach…

Nie wiem czy słyszeliście, ale zarząd jednego z Łódzkich schronisk dla bezdomnych, wpadł na pomysł nietypowej akcji. Potrzebne jest 60tys. zł na remont dachu, jednak zwykłe zbieranie funduszy nie jest zbyt skuteczne. Żeby to zmienić, kilku mieszkających tam bezdomnych, zaoferowało swoje usługi jako przewodnicy po Łodzi.

Przewodnicy niezwykli, bo oprowadzający nie tej ładnej Łodzi z przewodników (he he he 😉 ), tylko tej brzydkiej, brudnej i… „prawdziwej”. Dokładając cegiełkę do remontu i biorąc udział, zostajesz na 24h bezdomnym. Pod okiem prawdziwego bezdomnego, uczysz się jak przetrwać, gdzie spać, gdzie jeść i gdzie zarobić pieniądze. To wszystko bez komórki, portfela i pieniędzy. Ekstremalnie.

Podoba mi się ta akcja. Ciekawy pomysł, który w dzisiejszych czasach sprzeda się świetnie. Myślę, że potrzebne 60 tys. uzbiera się bardzo szybko. Szczególnie, że jak zapewniają władze schroniska, „pomysłem jest zainteresowanych już kilku biznesmenów i pracowników korporacji”.

I o ile jestem w stanie zrozumieć i pochwalić przesłanki ośrodka pomocy w realizowaniu tego typu akcji, tak jej uczestników nie rozumiem kompletnie. Kto chciałby zostać bezdomnym? Nawet na jeden dzień?

Obcowanie z biedą stało się chyba modne. Coraz popularniejsze robią się wycieczki do krajów trzeciego świata. Nic dziwnego. Mają całkiem sporo atrakcji do zaoferowania i cały czas nie ma tam, aż tylu turystów. Jednak kiedy już jedziemy do biednych krajów, fajnie jest też zrobić sobie zdjęcie z prawdziwą biedną rodziną. Albo podglądać sobie dzieci, radośnie hasające w podartych portkach z UNICEFu. Mieć świadomość, że mają tak mało, a mimo tego, potrafią się cieszyć życiem.

Lubimy się też bawić w reporterów. Udokumentować biedę. Zrobić zdjęcia. Kilka nawet całkiem niezłych. Pokazać je znajomym. „Zobaczcie. Byłem tam i widziałem tę biedę. Widziałem głodne dzieci i policję z karabinami”. Czy to źle, że tak robimy? Nie wiem.

Zastanawia mnie tylko, czy nie zaczynamy traktować ubóstwa jak obiektu muzealnego. Atrakcji turystycznej krajów trzeciego świata. Czy nie zaczynamy oczekiwać, że jadąc do takiej Kenii czy Indii, zobaczymy prawdziwą biedę, bród i smród. Że zobaczymy jak wygląda prawdziwe życie? Że doświadczymy czegoś autentycznego, a nie kolejnej pułapki na turystów?

Szczytna idea, dopóki ktoś nie stwierdzi, że utrzymanie takiej biedy się opłaca. Po co wyciągać z niej ludzi, jeżeli przyciąga turystów? To, że większość zagranicznych wolontariatów to świetny biznes, nie jest dla nikogo tajemnicą, ale do głowy przychodzi mi coś innego. Pamiętacie Slumdoga? W głowie do dzisiaj zapadała mi scena, w której żebracy oślepiają młodego chłopca, wlewając mu do oczu roztopiony wosk. Ślepy, będzie w stanie więcej zarobić. Współczucie oznacza pieniądze.

Ale to był tylko film.

Mam nadzieję, że w prawdziwym życiu, nikt nie jest zdolny do takich rzeczy. Takie bestialstwo, nie może mieć miejsca. Naprawdę mam nadzieję… bo w przeciwnym razie my – zafascynowani biedą – bylibyśmy w jakiejś części, współwinni tej zbrodni.

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Zobacz też: 5 rzek, w których nie chciałbyś pływać

Reklamy

7 thoughts on “Czy bieda może się opłacać?

  1. „Weininger oskarżał podróż o pokusę braku odpowiedzialności, podróżny jest widzem, nie angażuje się głęboko w rzeczywistość, którą przemierza, nie ponosi winy za okrucieństwa, hańbę, tragedie kraju, w który się zapuszcza. To nie on uchwalił te skandaliczne prawa i to nie on musi się wstydzić, że z nimi nie walczy: jeśli dach, pod którym się schronił na jedną noc, runął, a on sam zaś nie miał pecha i nie zginął pod ruinami, nie pozostaje mu nic innego, jak zabrać swoją walizkę i przenieść się w inne miejsce”.
    To z książki, którą dzisiaj kartkowałam (Claudio Magris, „Podróż bez końca”).

    Świata jest za dużo. Nieszczęść i cierpienia jest za dużo, dlatego nie robią już wrażenia. Inna sprawa to ludzie idealnie znieczuleni – mogą przegryzać czipsy, patrząc na telewizyjne rzezie; pewni, że im nic złego się nie stanie, a skoro ktoś – dajmy na to – stracił dach nad głową – no to przecież musiał sam być sobie winien. Jeszcze inna sprawa to reporterski głód i ciekawość „czegoś autentycznego” właśnie. Nie wiem, jak jest w prawdziwym życiu, ale myślę o tym raczej w kategoriach pesymistycznych.

  2. Dodać komentarz… a co tu można powiedzieć – straszne, smutne, przykre, ale niestety bieda była jest i będzie. Podróżując nigdy nie robiłam i nie robię zdjęć biednym ludziom więc może nie uogólniajmy, bo nie wszyscy tak się zachowują, a częściej jednak bywa tak, że coś dają.

  3. utrzymanie takiej biedy się opłaca -oj, i to bardzo… Żebrak bez większych problemów uzbiera 100 PLN w ciągu 2-3 godzin… (i to bez podatku) A wielu chciałoby mieć taką dniówkę…

  4. Ja tylko współczuję tym ludziom, którzy muszą oprowadzać gości. Jestem pewien że dla nich powracanie do swojego środowiska jest bardzo bolesne. Ale czego nie robi się dla rozrywki drugiej osoby..

  5. Pomysł z „biedackim” survivalem jest świetny. Bezdomni są aktywni, zdobywając fundusze na remont miejsca, które im pomaga w pewien sposób.

    Natomiast to, co napisałeś o opłacalności biedy jest przerażające…

  6. z tymi podróżami do krajów trzeciego świata to trochę tak jak z bardziej „lokalnym” Egiptem: jadą tam niby tysiące rodaków rocznie, ale nawet nie mają pojęcia co się dzieje poza granicami kurortów i pałacopodobnych ośrodków wczasowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s