6 powodów, dlaczego nie poznajesz nikogo w podróży

social-mediaNie masz czasami tak, że słuchając czyichś historii z podróży, zaczynasz się zastanawiać, jak to jest, że przewija się tam tak wiele różnych ludzi? Jeżeli tak, to nie martw się, wszystko z tobą w porządku – ja też tak miałem.

Postanowiłem, więc zastanowić się jakie błędy popełniamy najczęściej przy poznawaniu nowych znajomych. Zrobiłem sobie krótką listę i postanowiłem, że będę starał się ich już nie popełniać. Efekty były naprawdę dobre, dlatego wrzucam tę listę tutaj. Może uda ci się z niej skorzystać.

1/ Nie wychodzisz z inicjatywą

Nie możesz wiecznie czekać, aż okazje same się pojawią – musisz zacząć je tworzyć. Wiem, że zagadanie do kogoś zupełnie nieznajomego nie jest łatwe. Możemy zostać odrzuceni, uznani za wtrącających się intruzów, natrętów i dziwaków. A co jeżeli, sami zgadamy do jakiegoś natręta czy dziwaka? Takie myśli, nie raz, pojawiały się również w mojej głowie.

Mimo to zawsze, starałem się je odsunąć na drugi tor. Czasem wbrew sobie zagadywałem do jakiejś nieznajomej osoby. I wiecie co? Nigdy, poza jednym razem, nie spotkałem się z negatywnym odbiorem. Kilka osób było nawet bardzo pozytywnie zaskoczonych i potem sami starali się utrzymać ze mną znajomość przez email czy facebooka. Tak więc, odwaga przede wszystkim!

Wiem o co chcesz zapytać. A co z tym „jednym razem”? Kiedyś w hostelu zaczepiłem dziewczynę leżącą na łóżku. Zapytałem – „How are you doing?” – i być może zrobiłem to zbyt entuzjastycznie. Dopiero po chwili zauważyłem, że dziewczę od łez, ma aż zapuchnięte oczy. Wysłuchałem więc soczystego „Fuck off”, a dziewczyna odwróciła się do mnie plecami.

Następnego dnia nawet mnie za to przeprosiła – okazało się, że chłopak rzucił ją przez Skype’a. Była całkiem ładna, więc natychmiastowo jej wybaczyłem.

2/ Uważasz się za lepszego

No ja wiem, że fajnie jest się pochwalić tym, że poznałeś na wyjeździe jakąś piękną podróżniczkę albo super inteligentnego lekarza-bez-granic. No, ale niestety, musisz być trochę być bardziej realistyczny. Nie wszyscy ludzie, których spotkasz będą równocześnie inteligentni, ładni, zabawni i obyci w świecie. Niektórzy nie będą mieli żadnej z tych cech.

Możesz być jednak pewny tego – każdy z nich będzie wyjątkowy. Jasne poznałem kilku debili i parę idiotek. Ale nie spotkałem jeszcze nikogo, kto po głębszym poznaniu, nie okazał się na swój sposób ciekawy.

Nie rezygnuj z kogoś tylko dlatego, że na pierwszy rzut oka jest mało interesujący. Pozory mylą.

3/ Jesteś zawsze na nie

Oglądałeś film z Jimem Carreyem „Jestem na tak!”? Główny bohater miał w nim poważny problem ze swoim życiem. Problem, z jakim ma dzisiaj mniej więcej 90% populacji – zawsze potrafił znaleźć dobry powód, by czegoś nie zrobić.

Nienawidzę kiedy ludzie tak robią! Jeżeli mam jakiś fajny pomysł i chcę go z kimś zrealizować, a 3 razy pod rząd słyszę jakąś wymówkę, to nie pytam po raz czwarty. Zakładam, że muszę poszukać kogoś innego.

Naucz się mówić tak. W szczególności, kiedy twój umysł mówi – „nie chce mi się”. Naucz się, albo przyzwyczaj, że inni żyją swoim życiem, a ty je tylko przeżywasz.

4/ Nie jesteś sobą

A wiecie czego jeszcze bardziej nie lubię? Ludzi, którzy starają się udawać kogoś, kim nie są. I nie chodzi mi tu o oklepane „nie lubię fałszywych ludzi”. Nie, ci są po prostu debilami i z nimi się nie zadaję. Chodzi mi raczej o tych, którzy sami w sobie są fajni, ale przez niską samoocenę czy coś tam jeszcze innego, starają się upodobnić do kogoś, kim zupełnie nie są.

To zawsze kończy się lekkomyślnymi popisami, głupimi kłótniami albo rozczarowaniem. Pozwól się poznać takim jakim jesteś. Jaki to ma w ogóle sens, jeśli tego nie robisz?

5/ Szukasz w niewłaściwych miejscach

Mam sporo znajomych uważających, że kluby to najlepsze miejsca do poznawania nowych ludzi. W sumie to czemu nie? Wszyscy są w nastroju do zabawy, wszyscy są pod wpływem alkoholu i nie trzeba za dużo gadać, bo muzyka i tak wszystko zagłusza.

No trudno mi się z nimi nie zgodzić, ale ja do klubów chodzę bardzo rzadko. A już na pewno nie po to by poznawać ludzi.

O wiele lepiej odnajduję się w rozmawianiu z ludźmi i wymianie doświadczeń. Dlatego znajomych szukam raczej wśród współlokatorów w hostelu, w czasie zwiedzania albo w barze przy piwie. Staraj się poznawać ludzi w miejscach, gdzie ty czujesz się dobrze. W końcu i tak, w tym wszystkim, chodzi o przyjemność.

6/ Szkoda ci czasu na przelotne znajomości

Zawieranie w podróży znajomości nie ma sensu, bo za kilka dni rozjedziecie się w swoje strony i nigdy więcej się nie spotkacie, prawda? Nie wiem czy liczysz, że zaprzeczę, ale niestety… to prawda. Większość ludzi, których poznasz w drodze, będzie twoimi znajomymi tylko przez okres waszej wspólnej podróży. Może nawet wymienicie kilka emaili po rozstaniu, ale prędzej czy później kontakt się urwie.

Na pocieszenie powiem jednak, że takie podróżnicze znajomości, mimo tego, że są krótsze, przeżywa się o wiele bardziej intensywne. Czasem nawet bardziej intensywne, niż długoletnią przyjaźń. Wielu ludzi „jakby zdaje sobie sprawę” z przelotności tej znajomości i stara się smakować ją jak najszybciej. A i okoliczności jakby bardziej temu sprzyjają. Codziennie robicie razem dziesiątki nowych rzeczy i widzicie setki nowych miejsc.

Nie bez powodu, to w czasie dalekich podróży, rodzą się największe miłości i przyjaźnie. 😉

W ciągu swoich dotychczasowych podróży, miałem niesamowite szczęście poznania wielu niezwykłych osób. I chociaż utrzymuję stały kontakt ledwie z garstką, nie żałuję czasu poświęconego żadnej z tych znajomości.

A jak jest u was? Czy udało wam się utrzymać jakieś długoletnie znajomości z ludźmi poznanymi w podróży?

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Przeczytaj też: Przestań szukać pasji, tylko wreszcie ją znajdź!

Reklamy

15 thoughts on “6 powodów, dlaczego nie poznajesz nikogo w podróży

  1. Swego czasu sporo jeździłem po Polsce (nie sam, byłem za mały), i poznałem wielu ludzi, z którymi nie utrzymywałem później kontaktu. Nie czułem takiej potrzeby. Kiedyś trafił mi się rejs po Morzu Północnym statkiem STS „Pogoria”. Załogę tworzyliśmy z ludźmi z całego kraju, głównie mieszkańcami domów dziecka. I tutaj zdaje mi się, że we wspólnym trudzie jakoś łatwiej jest nawiązać znajomość. Sztorm, deszcz, choroba morska, nieprzystosowanie do wachtowego trybu pracy, odległość od brzegu, to wszystko wzmagało w nas samotność (a mieliśmy w większości mniej niż 16 lat), a więc i potrzebę niwelowania tej samotności. Z niektórymi osobami kontakt utrzymywałem jeszcze przez jakiś czas, później się to jakoś urwało.

  2. Hmmm… Mam wrażenie, ze nigdy nie wychodziłam z inicjatywą, a jakoś zawsze kogoś poznaję w podróży i mam różne, raczej miłe, przygody. Niestety, długoletniej znajomości ze współpodróżnymi nie zawarłam.

  3. Ty może nie wyszłaś, ale ktoś wyszedł do Ciebie, i poznał Cię. Chodzi o to, że ktoś MUSI rozpocząć proces zapoznawania. Niekoniecznie czytelnik Volfeego. Jeśli nikt nie zacznie gadać/mrugać/szturchać/etc. to nikt nikogo nie pozna.

  4. Podczas każdej podróży zawierałam jakieś nowe znajomości, nie mam z tym problemów, uwielbiam poznawać nowych ludzi. Chociaż ostatnio zauważyłam że zrobiłam się bardziej zachowawcza i już nie lecę do każdego z wyciągniętą ręką tak jak kiedyś. Chyba mnie starość dopadła 😀

  5. na kilkaset poznanych podczas wojaży osób, miło wspominam 98%, kontakt (wirtualny) mam z pięcioma, a przyjaźnię się realnie z jedną osobą. Wiele osób, które poznałam – szczególnie z Afryki bardzo zmieniły moje myślenie na plus, wiele kontaktów zupełnie przelotnych również trwale na mnie wpłynęło, choć spotkaliśmy się tylko raz. Wiele kontaktów zaprzepaściłam, bo nie doceniłam szansy jaka się wraz z tymi osobami pojawiła. A jako miejsce spotkania ciekawych ludzi polecam z autopsji dworce i lotniska 🙂

  6. Sama prawda. Zebrana w spójną i zwięzłą całość. A na dobrą sprawę, to przekłada się nie tylko za zawieranie znajomości w podróży, ale i na zawieranie znajomości w ogóle.

  7. Znam jeszcze jeden syndrom mojej znajomej: „chce tylko poznawać ludzi lokalnych, bo mam dosyć nudziarzy z Europy…” A ja tam lubię, bo podróżują często ciekawi ludzie 🙂

  8. Tak jak ktoś tu napisał, nieśmiałość bywa paraliżująca. Kilka lat temu na wystawie poznałam dwoje ludzi, którzy są do dzisiaj przyjaciółmi moimi i naszej rodziny, a rok temu w podróży poznałam pana, który stał się przyjacielem (taki sam zawód) mego brata.

  9. Dobrym miejscem, może niekoniecznie do nawiązywania znajomości, ale na pewno do ciekawej rozmowy (na wypadek gdybyśmy poczuli się samotnie) są targi i bazary – przynajmniej w krajach Azjatyckich. Sprzedawcy (o ile znają angielski) są bardzo chętni do rozmów, i to nie tylko na temat towaru jaki mają do opchnięcia. Sprawdzone, zatwierdzone. 🙂

    Mam też to dziwne szczęście, że nawiązuję fajne znajomości z właścicielami hostelów. Z samymi gośćmi już niekoniecznie. Ale to chyba wynika z mojego nastawienia – w podróży lubię obstawać z tubylcami.

  10. Mnie od zawierania znajomości najbardziej, obok nieśmiałości, powstrzymuje ostatni punkt. Zdarzyło mi się poznać kilka fajnych osób gdzieś w Bieszczadach na przykład, ale ciężko było utrzymać znajomość po powrocie. Ja po prostu nie umiem utrzymywać znajomości na odległość, nie tylko z przygodnie poznanymi osobami, ale nawet z bliższymi koleżankami/kolegami. Kontakt per e-mail lub facebook, bez spotkań bezpośrednich przy piwie lub kawie, staje się taki jakiś jałowy.

  11. Świetny artykuł! Ja podczas autostopu w Finlandii zaproponowałem wspólny posiłek obcemu facetowi i okazało się że facet od 3 lat jeździ rowerem po Europie.Mimo ze nasze drogi się rozeszły to utrzymujemy kontakt przez Facebook 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s