Rozpal ognisko, którego pozazdrości Ci nawet Indianin

campfireW ogniu jest coś magicznego. Z jednej strony, niszczycielska siła, z którą niewielu lubi igrać, a z drugiej… czy jest ktoś, kogo nigdy nie zahipnotyzowały płomienie?

Aby jednak te magiczne chwile nastąpiły, a wszystko nie skończyło się jedzeniem pół-surowych kiełbasek, należy dobrze opanować sztukę jego rozpalania. Nie jest to fizyka kwantowa, więc po poznaniu kilku podstawowych reguł, każde twoje ognisko, będzie najlepszym ogniskiem na świecie!

1. Przygotowanie

Kiedy zapada decyzja o zrobieniu ogniska, wszyscy są zwykle strasznie podekscytowani. W efekcie, za rozpałkę służy zwykle pusta paczka po papierosach, a za drewno, kilkanaście patyków znalezionych w około. Z początku, nikt nie wierzy wtedy jeszcze, że ognisko faktycznie może powstać.

Zwykle, kiedy buchają pierwsze większe płomienie, ktoś przychodzi wreszcie po rozum do głowy. Rusza w las, by zdobyć jakieś większe gałęzie. Robi to oczywiście w panice, bo „ognisko” zaczyna już powoli przygasać.

Aby uniknąć tego scenariusza, pohamuj gorące serca swoich przyjaciół i na samym początku, wyślij ich do lasu po paliwo wszelkiego rodzaju. Przyda się drewno, gałęzie, patyki, liście, a nawet kora. Szczególnie dobrym paliwem jest brzoza, ze względu na dużą „kaloryczność” (zawartość cząsteczek węgla). Dodatkowo, każdy nawet mało ogarnięty człowiek, jest w stanie odróżnić brzozę od innego drzewa.

Sam w tym czasie, możesz zająć się wyborem i przygotowaniem odpowiedniego miejsca na ogień. Przede wszystkim ognisko zrób, nie bliżej niż 5-6 metrów od najbliższego namiotu. Wydaje się to oczywiste, ale wrócę jeszcze do tego, w sekcji Bezpieczeństwo.

Dokładnie oczyść miejsce ze ściółki, żeby nie rozprzestrzeniła ognia. Kamienny krąg wygląda fajnie na filmach, ale w praktyce nie jest taki istotny. O ile nie jesteś pośrodku lasu, to szkoda na to zachodu. Po odgarnięciu ściółki, ognień nigdzie się nie przeniesie. Za to dobrym pomysłem jest, wykopanie niewielkiego dołka w ziemi (takiego na 10-20 cm). Ognisko będzie przez to bardziej zwarte i będziesz potrzebował mniej drewna, aby je utrzymać.

2. Układanie i rozpalanie ogniska

Zaawansowane konstrukcje zostaw studentom budownictwa. Sam postaw na prostotę. W pierwszej kolejności podpal rozpałkę – suche liście, igły, papier, stare kalosze, czy do tam jeszcze masz. W drugiej kolejności dorzuć drobne patyki, ale w rozsądnej ilości. Jak sypniesz ich za dużo, to buchnie płomień i spali wszystkie patyczki, zanim zdążysz dorzucić cokolwiek większego.

Lepiej pozwolić im się lekko zapalić i stopniowo zwiększać płomień, wrzucając coraz to większe kawałki drewna. Kiedy ognisko już się ustabilizuje i widzimy, że większe kawałki drewna zaczęły się palić. Po porostu wrzucamy jeden albo dwie duże kloce drewna i cieszymy się ogniem przez następne 2-3 godziny.

Jeśli nie masz piły czy siekiery (a kto normalny to ze sobą nosi) i dysponujesz tylko długimi kawałkami drewna, np. ułamaną gałęzią, albo ściętym krzaczkiem. Włóż jeden koniec do ogniska, a reszta niech wystaje na zewnątrz. W miarę jak drewno będzie się wypalać przesuwaj chwasta w stronę ognia. To stara indiańska sztuczka!

campfirepeople

Gitara, ognisko, śpiewy i wspomnienia do końca życia.

Wiele osób mówi, żeby nie używać benzyny i innych łatwopalnych substancji, jako rozpałki. Ja natomiast uważam, że benzyna jest genialna jako rozpałka. Trzeba tylko pamiętać o dwóch rzeczach. Używaj jej w bardzo małych ilościach – łyżka stołowa na jedno ognisko, to zupełnie wystarczająca ilość. Można też wylać dużo benzyny, ale wtedy kiełbaski smakują spalinami.

Druga ważna rzecz, NIGDY nie lej benzyny na płonące ognisko, Ba… nawet tlące się ognisko, albo… pożegnaj się z brwiami. W internecie można znaleźć masę filmików z ludźmi, którzy to robią. Uwaga! Niektóre są tak drastyczne, że oglądając je, możesz się posikać ze śmiechu.

Genialnym patentem, jest nasączenie benzyną wacika albo… tamponu i podpalenie tego.

3. Czy da się rozpalić ognisko z mokrego drewna?

Niektórzy mówią, że się nie da, ale ja sądzę, że to raczej kwestia motywacji. Przede wszystkim będziesz potrzebował dużo drewna, i to raczej takich cienkich patyków, niż grubych kawałków. Po drugie, wysil się i poszukaj jak najbardziej suchych kawałków – czasem możesz je znaleźć pod kamieniami, wśród korzeni drzew i w różnych leśnych zagłębieniach. Szukaj też połamanych gałęzi wiszących na drzewach, jeśli nie padało przez ostanie godziny, to możliwe, że wysuszył je wiatr.

Sucha rozpałka w dużych ilościach, jest w tym przypadku niezbędna. Łatwopalne substancje – wysoce pożądane.

Kiedy zbierzesz już naprawdę dużo drewna, możesz próbować rozpalać. Z początku, będzie więcej dymu, niż ognia, ale nie poddawaj się. Kluczem do sukcesu, jest w tym przypadku cierpliwość. Dodawaj kolejne kawałki drewna i pozwól im podeschnąć w ogniu, tak by mogły się zapalić. Jeśli dodasz ich za dużo, ognisko najzwyczajniej zgaśnie.

Utrzymuj jak najmniejszą średnicę ogniska i skoncentruj płomień w środku. Jeżeli ognisko złapie i zapłonie, zacznij układać wokół niego mokre kawałki drewna. Jeśli zbudujesz z patyków okrągłe lub kwadratowe rusztowanie, wokół ognia skoncentrujesz ciepło w środku. Patyki trochę się też podsuszą i będziesz mieć doskonałe paliwo na potem.

Będzie cię to kosztować dużo pracy i dmuchania, ale czy jest coś lepszego, niż ciepło ogniska w chłodny, wilgotny wieczór?

4. BHP

Kiedy byłem jeszcze młody i głupi. Czyli jeszcze całkiem nie tak dawno temu. W harcerstwie, zrobiliśmy sobie małą zabawę. W magazynie było kilka dziurawych namiotów, które miały wylądować na śmietniku. Nie myśląc zbyt wiele, postanowiliśmy sprawdzić, ile jest prawdy w tym, że namioty bardzo szybko się palą. No cóż, całkiem dużo. To, że nie spaliliśmy lasu, zawdzięczamy tylko szybkim nogom i rozsądkowi kwatermistrza.

20051013203706_campfire

Tak nauczyłem się, że ogniska rozpala się z dala od namiotów i z dala od lasu. Wam radzę to samo.

Druga ważna sprawa. Nigdy nie zostawiaj ogniska niepilnowanego. A już szczególnie, nie idź spać bez dokładnego zagaszenia ognia. Silny wiatr potrafi przenieść gorący żar, nawet kilka metrów dalej. W najlepszym wypadku, będziesz mieć dziurawy namiot, w najgorszym, jeżeli namiot się zapali, brak owłosienia na całym ciele.

Poza tymi dwoma, to już chyba wszystko dozwolone. Takie np. skakanie przez ognisko, to przednia zabawa. Po pijaku nawet trochę lepsza. Nigdy nie widziałem poważniejszych obrażeń, od skręconej kostki.

5. Bonusowe porady

Zapalniczka jest lepsza od zapałek. Istnieje mniejsza szansa, że zamoknie.

Jeśli chcesz coś ugotować, to połóż na skraju (!) ogniska, duży w miarę płaski kamień, a dopiero na nim, menażkę albo garnek. Nie będziesz musiał szorować go z sadzy.

Kontrolowanie wielkości ognia jest bardzo proste. Jeżeli chcesz wysokiego ogniska, dającego dużo ciepła i światła (ale wymagającego dużo drewna). Zbuduj wysokie ognisko, na kształt indiańskiego tipi.

wysokie_ogn

Wysokie ognisko

Jeżeli wolisz mniejsze ognisko, które pali się dużej i wymaga mnie drewna, to zbuduj płaskie ognisko. W miarę spalania się drewna w jego centrum, przesuwaj drewno do wewnątrz. Takie ognisko jest bardziej efektywne i wymaga mniej pracy.

Wysokie ognisko

Płaskie ognisko

Wrzuć do ogniska trochę świeżych zielonych liści i ciesz się wolnością, od wszelkiego robactwa, a szczególnie komarów.

Jeżeli nie chcesz kompletnie zagaszać ogniska, tak by można je było szybko rozpalić na ranem, dogaś ognisko (tak by nie było rozgrzanych czerwonych kawałków drewna) i zasyp gorące węgle piaskiem. Rano po odkopaniu nie powinieneś mieć większych problemów z rozpaleniem go na nowo.

To chyba już wszystko, co musisz wiedzieć, aby rozpalić niesamowite ognisko, które twoi znajomi będą wspominać przez lata. Wspominać z powodu świetnej zabawy, a nie twoich oparzeń i wpadek.

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Zobacz też: Co powinieneś mieć, w swojej podróżnej apteczce?

Reklamy

17 thoughts on “Rozpal ognisko, którego pozazdrości Ci nawet Indianin

  1. Jedyne ognisko w rozpalaniu którego czynnie uczestniczyłam, było w całości z siana. Piękne było i wielkie… Dopóki po chwili nie przyszedł po mnie tata i sprał mnie za tak niebezpieczne zabawy na oczach kolegów ^^’
    Przydatne wiadomości, zwłaszcza ta o czymś zielonym w ogniu. W sam raz na długie turniejowe wieczory 🙂

  2. Jako instruktor harcerski, w stanie spoczynku, mam ogromny szacunek dla ognia, bo dla nas ognisko to nie było tylko kilka palących się bierwion, ale miejsca spotkań z przyjaciólmi. Ogień ma w sobie coś magicznego.

  3. Ogniskom przypisywano magiczną moc, i były rekwizytem, jeśli można tak określić, wielu obrzędowych sytuacji, momentów przejścia. Ognień jako (nie)ujarzmiony żywioł…

  4. Kiedyś, jeszcze w ZSRR zaproszono nas (znaczy mnie i kilkanaście innych osób z Polski) na ognisko. Przez las doszliśmy na sporą polanę, która na środku miała… przygotowane ognisko z drzew wcześniej wyciętych dookoła. Wysokie jak sosny szumiąca na skraju owej polany. My, Polacy, nawykli do ognisk jak twojego posta zaczęliśmy się podśmiechiwać z Rosjan, że oni to chyba mają jakiś problem. Że u nich to wszystko musi być takie „большой”. I cóż… wszystkie szepty i śmiechy skończyły się jak podpalili to, co było przygotowane. W życiu więcej czegoś takiego nie widziałem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s