Czy umiesz się tak naprawdę dzielić?

9375_asian_girls Opowiem ci dzisiaj o ważnej lekcji, jaką otrzymałem od pewnego Chińczyka, a którą zrozumiałem dopiero całkiem niedawno.

Któregoś dnia poprzedniej jesieni, pogoda w naszy kraju była tak brzydka, że aby wyjść z domu, należało mieć naprawdę dobry powód. Ja niestety taki powód znalazłem. Wedrowałem, więc ulicami miasta, wśród strug deszczu i w podmuchów zimnego jesiennego wiatru wiatru. Parasol zostawiłem oczywiście w domu, więc jedyną barierą chroniącą mnie przed marznącą ulewą była kurtka i cieńki kaptur.

Na jednej z przecznic dostrzegłem Azjatę, który wyglądał podejrzanie znajomo. W przeciwieństwie do każdego innego Azjaty, miał czarne włosy, skośne oczy i żółtą skórę. Wyglądał też na niesamowicie zagubionego. Dodam jeszcze, że chował się przed deszczem – pod parasolem wielkości niedużej kartki papieru. Nie piszę tego by cię zanudzić na śmierć, jak sam zobaczysz, to całkiem istotny fakt!

Jak się zaraz okazało, był jednym ze studentów, którzy przyjechali do nas z Chin, żeby studiować w naszym słonecznym kraju. W ramach takiego jednego projektu jestem odpowiedzialny za zagranicznych studentów, nie miałem wiec za bardzo wyjścia, jak podejść i dowiedzieć się, czy wszystko u niego w porządku.

Zgubił się w mieście, jego angielskiego akcentu nikt nie był w stanie zrozumieć, a on sam nie za bardzo nie wie, jak się tu znalazł. Standard. Na jego szczęście Volfee ma duże serducho i uwielbia obcokrajowców. Postanowił, więc odprowadzić biedaka na odpowiedni przystanek i wsadzić go do tramwaju.

rain,street,umbrella,regen,alone,girl-d911add7b8257898731245768a199150_h_large

Chińczyk zrobił wtedy coś, czego wtedy nie do końca rozumiałem. Kiedy zaczęliśmy iść, on schował swój parasol i zaciągnął kaptur na głowę – zupełnie tak jak ja. Zapytałem go oczywiście, czemu to zrobił – padało gorzej, niż na wakacjach w Londynie. On tylko wzruszył ramionami i bąknął: „It’s OK!”.

„Twardziel.” – pomyślałem i postanowiłem nie drążyć już tematu. W końcu był Azjatą – musiał być trochę dziwny. To chyba przez te skośne oczy.

I widzisz, nie myliłem się znowu tak bardzo. To znaczy, on nie schował tej parasolki przez swoje skośne oczy. Raczej już przez swoje azjatyckie pochodzenie.

Widzicie, wyczytałem ostatnio, że w kulturze wschodu dzielenie się jest bardzo istotne. U nas, w sumie, też tak jest. W końcu najlepszą drogą do zyskania przyjaciela, jest przecież podzielenie się z nim czymś co lubi. Nawet jeśli jest to głupia paczka chipsów czy jakaś zabawna historia.

No w każdym razie, na wschodzie, dzielenie się jest zakorzenione w kulturze jeszcze głębiej niż u nas. Azjaci dzielą się jedzeniem przy stole, pracują w grupach dzieląc się obowiązkami i najczęściej dążą do wspólnych, a nie indywidualnych celów. Jak się jednak okazuje, Azjaci nie dzielą się jedynie pozytywnymi doznaniami.

Azjaci mają bowiem w swojej kulturze zakorzenione coś, o czym my europejczycy nawet byśmy za bardzo nie pomyśleli. Dzielą się oni bowiem również negatywnymi doznaniami.

Tylko nie pomyślcie, że jak się uderzą w kolano, to zaraz potem kopną też nas… to raczej tak jak z tym parasolem. Kiedy Azjata zobaczy, że przeżywamy jakąś niedogodność, to będzie chciał przejąć chociaż jej część na siebie, tak aby tobie było trochę łatwiej. Albo chociaż trochę raźniej.

Niektórzy z was powiedzą pewnie, że jest to raczej głupi zwyczaj, bo w ten sposób nikt nic nie zyskuje, a tracą dwie osoby zamiast jednej. I mają oczywiście rację. Trudno się z tym spierać.

Mnie wydaje się jednak, że to całkiem fajna tradycja, którą chyba sam spróbuję, oby z powodzeniem, zainstalować w swoim życiu.

A wy, co o tym sądzicie?

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Reklamy

21 thoughts on “Czy umiesz się tak naprawdę dzielić?

  1. Nieszczęście podzielone na dwa, to tylko pół nieszczęścia…
    Albo dwie małe niedogodności…
    Poza tym, jak on już schował ten parasol, to na pewno zrobiło ci się raźniej.

  2. Sensowniej byłoby gdybyście szli pod jednym, małym parasolem… Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktokolwiek chował parasol, by innym było raźniej ;>,

  3. Tak fajny blog! Dziękuję za lajki na moim blogu. I jeszcze w sprawie Chińczyka i parasola. Znam dwie opowieści na ten temat, obie dotyczące podobnego zachowania u europejskiej arystokracji. Podobno gdy jakiś polski hrabia nieznany bliżej portierowi londyśskiego ekskluzywnego klubu, pojawił się tam bez krawata i o mały włos nie zostałby wpuszczony, wchodzący właśnie do klubu lord angielski, który wiedział, że Polak ów nawet bez krawata to jednak arystokrata (no tak, do rymu), też zdjął krawat i schował do kieszeni. Portier wpuścił obu panów. Drugą opisał Bolesław Prus w „Lalce” – o proszę: http://ewamaria030.blox.pl/2012/05/Slynny-mezczyzna-literacki-je-obiad.html

  4. Pingback: Czy umiesz się dzielić? | coaching4smart

  5. Pewnie, że raźniej. Ktoś napisał, że Chińczyk mógł oddać Ci swój parasol, ale… czy Tobie nie byłoby wtedy głupio? Przyjąłbyś ten parasol? Pewnie nie. No, ja bym nie przyjął. Ciekawa psychologia, i co najlepsze – działa.

  6. Pingback: Chcesz wyjść na idiotę? Używaj trudnych słów! | Volfee

  7. Pingback: To służbowe podróże są najlepsze! | Volfee

  8. Pingback: W dalekich podróżach najlepsze są powroty! | Volfee

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s