Pij wino jak profesjonalista

wino-i-ser-piekneCzy będziesz wiedział, jak oczarować innych swoją wiedzą o winie na wyszukanym przyjęciu? Jeśli nie to dzisiejsza historia z pewnością to zmieni!

Przekraczasz próg rezydencji i wchodzisz na ekskluzywne przyjęcie. Po lewo dostrzegasz amerykańskiego ambasadora, pogrążonego w rozmowie z szefem lokalnej korporacji. Po prawo stoi byłby przywódca Ludowego Frontu Wyzwolenia Kraju, teraz generał Armii Narodowej. Jesteś na charytatywnym balu szejka el Szoholana.

Wiesz, że wszedłeś do gniazda węży, i że rozgrywa się tu wielka gra pozorów. Od samego wejścia musisz się mieć na baczności. Wszyscy tutaj szukają tylko twoich słabości, by wkrótce je wykorzystać. Nie możesz pokazać nawet jednej.

Podchodzi do ciebie kelner z kieliszkiem czerwonego wytrawnego wina. Zgrabnym gestem chwytasz go za sam dół nóżki. Pamiętasz czego cię uczyli. Kieliszek należy trzymać za samą stópkę. Wszyscy myślą, że to dlatego, żeby nie ogrzewać szlachetnego trunku, ciepłem dłoni. Prawda jest taka, że przy toaście, w momencie uderzania kieliszkiem o kieliszek, uzyskujemy najczystszy dźwięk. Ot, taka tradycja.

Zbliżasz kieliszek do ust i pociągasz łyk. Natychmiastowo wypluwasz je do kieliszka i wylewasz całą jego zawartość na kelnera. Wszyscy patrzą się na ciebie ze zdumieniem, ale ty nie przerywasz:

– To wino jest ciepłe! – krzyczysz na kelnera – Proszę natychmiast przynieść mi nowe!

„Niewiele brakowało” – myślisz. Tylko cię sprawdzają, ale wiesz doskonale, że czerwone wino powinno podawać się, nie w temperaturze pokojowej, lecz w około 18 stopniach. Barbarzyńcy… zmarnować taki dobry rocznik.

W twoją stronę zbliża się nieskromnie ubrany jegomość, na co dzień wróg twojej ojczyzny, dziś niema to jednak większego znaczenia.

– Widzę, że znasz się na winie – zaczyna z uśmiechem – niewielu byłoby gotowych, na tak… odważne zachowanie.
– Wino to szlachetny trunek sułtanie Ahim, należy go traktować z należytym szacunkiem.

Chłopak oblany winem chyba się ciebie przestraszył, bo za chwilę szybko podbiega trochę starszy kelner z lampką nowego, chłodnego tym razem wina.

– Najmocniej przepraszam – wręcza ci wino, kłaniając się – Chateau Mouton Rothschild, rocznik 1990.
– Ahh… 1990… wspaniały rok – dodajesz i uśmiechasz się, chociaż o roku ‘90 wiesz tylko tyle, że nauczyłeś się wtedy korzystać z nocnika. Jednak, każdy sommelier jakiego kiedykolwiek spotkałeś wypowiadał właśnie te słowa.
– Czy podać coś jeszcze? – dostrzegając konesera, kelner traktuje cię z większym szacunkiem.

Odprawiasz go i przechodzisz do rytualnego próbowania wina. Najpierw intensywnie mieszasz wino w kieliszku i wkładasz do środka nos, by wyczuć najdrobniejsze cząsteczki zapachu jakie wytwarza napój. Wino pachnie… jak każde inne czerwone wino.

– Oszałamiający zapach doskonale dojrzałych owoców, połączony z aromatami suszonej śliwki i skoszonej trawy, można też dostrzec pewne nuty lukrecji – nie masz zielonego pojęcia czym jest lukrecja, ale twój głos i mina świadczą o pełnym profesjonalizmie – W smaku można też wyczuć doskonałe garbniki oraz cierpkość skórki. Bardzo długi i okrągły smak – dodajesz biorąc łyk – Wyborne wino!

– Musisz być prawdziwym profesjonalistą – Ahim zdaje się być pod wrażeniem – Proszę, chodź za mną, jest tu ktoś komu chciałbym cię przedstawić.

Świetnie, zadanie wkupienia się w łaski zakończone sukcesem. Twoja wszechstronna wiedza na temat wina przydała się po raz kolejny.

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Reklamy

12 thoughts on “Pij wino jak profesjonalista

  1. Naprawdę fajnie to opisałeś 😉 Ja lubię wino i nawet raz czy dwa piłem te z wyższych półek, ale mimo wszystko dla mnie wino smakuje jak… wino 😀 Ale od dziś będę zachowywał się jak profesjonalista ;]

  2. Wyznam szczerze: piłem w swoim życiu różne wina – od peerelowskich jaboli po przednie francuskie, ale najwyborniej smakują mi reńskie, mozelskie i toskańskie. Trawestując madame Bollinger – Piję wino, gdy jestem radosny i gdy mi smutno. Czasem wypiję w samotności. Uważam to za obowiązek, gdy jestem w towarzystwie. Zabawiam się z nim, gdy nie mam apetytu, i piję je, gdy jestem głodny. Poza tym nie dotykam go nigdy, chyba że chce mi się pić…

  3. Bardzo fajny wpis, mam jednak pytanie: historia prawdziwa, czy efekt pracy zwojów mózgowych? 🙂

    Ja osobiście z kieliszka piję wódkę (na raz, a co!) i nalewki (powolutku, żeby nacieszyć kubki smakowe). Wino najczęściej z tzw. gwinta (z kolegami matematykami nad morzem), albo z kubka (przy komputerze). Ale jak trafi się taka okazja, jak opisałeś, albo, czego doświadczyłem niedawno, sylwester w Pałacu pod Baranami – cóż, trzeba wbić się w formę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s