Słyszeliście kiedyś o winie zbożowym?

06022013158

Jeżeli zastanawiałeś się kiedyś, w jaki sposób powstaje tradycyjne belgijskie piwo Lambic, to ten wpis jest właśnie dla ciebie. A jeśli nigdy cię to nie interesowało, to przeczytaj tym bardziej!

Pisząc ostatnio tekst o Brukseli, celowo pominąłem w nim swoja wizytę w tradycyjnym belgijskim browarze – Cantillon.Browar Cantilion założony został w rok 1900 przez Paula Cantillion’a. I chyba tyle musicie wiedzieć na temat jego historii.

Zaraz na wejściu przywitał nas charakterystyczny, dla każdego tradycyjnego browaru zapach słodu jęczmiennego (lub jak określił to mój kompan – „Pachnie jak w stajni!”). Przywitał nas też jeden z pracowników browaru, szybko zapraszając do zwiedzania. Cena wstępu nie powalała na kolana – 6 euro, ale ponieważ wliczona była do tego degustacja na końcu zwiedzania, to „właściciele praktycznie dokładali do interesu”.

Z pewnością…

Tak czy inaczej, po krótkiej rozmowie dowiedzieliśmy się, że pracownik browaru jest w istocie synem aktualnego właściciela. Okazało się, też że nie jest specjalnie zajęty i jeżeli chcemy to może nas oprowadzić.

Jasne, że chcieliśmy.

Okazuje się, że rodzina Cantillion jest bardzo przywiązana do tradycyjnego wyrobu piwa, dlatego cały czas używa dokładnie tych samych metod (czasem tylko trochę udoskonalonych) jakich używała 100 lat temu. Ich specjalizacją są piwa o nazwie Lambic, które są prawdopodobnie najbardziej specyficznymi piwami jakie udało mi się napotkać.

Bo widzicie Lambic, to nie do końca jest piwo. Przez niektórych bywa nawet nazywane „winem zbożowym”. I chyba nawet coś w tym jest, bo piwo jest specyficzne nie tylko w smaku, ale również w produkcji.

DSCN9590

Kadź warzelnicza (lub cokolwiek innego).

Jak powiedział nam nasz „przewodnik” do piwa nie dodaje się w ogóle drożdży.Jednym z etapów ważenia jest bowiem, zlanie piwa do specjalnej wanny (mieszkającej na poddaszu), gdzie piwo jest chłodzone. Dach w poddaszu jest dziurawy (to celowe), a wiatr nawiewa tam nie tylko brud z całej Brukseli, ale najwyraźniej także dzikie drożdże, umozliwiające fermentację. Jest to dość ciekawe podejście, bo jak dla mnie efekt takiego szczepienia jest dość trudny do przewidzenia, nie można jednak odmówić właścicielom romantyznu!

DSCN9599

Beczki

Po zaszczepieniu dzikimi drożdżami piwo zlewane jest do dębowych beczek (w przeciwieństwie to na przykład takiego – Dębowego Mocnego). I leżakuje tam nawet do 3 lat – co nawet dla zwykłego wina, jest dość długim okresem! Piwo dojrzewa tam i nabiera swojego charakterystycznego smaku.

Ostatnim charakterystycznym procesem jest kilkumiesięczne leżakowanie w butelkach, gdzie odbywa się druga fermentacja, a piwo naturale się gazuje.

06022013151

Maszyna do butelkowania z VI w. p. n. e. Dziś browar używa już nowszego sprzętu.

Po wysłuchaniu tych wszystkich nowinek, zniecierpliwieni byliśmy, by wreszcie spróbować tego wyjątkowego trunku. I tu największe zaskoczenie, bo był najzwyczajniej w świecie… paskudny ;). Zdecydowanie nie przypominał piwa, może jedynie z koloru i zapachu. Nie miał tej charakterystycznej piwnej goryczy i w istocie przywodził na myśl raczej wino. Chciałbym powiedzieć, że trunek, był wytrawny, ale prawda jest taka, że był po prostu kwaśny.

06022013153

Lambic – sprawca całego zamieszania.

Lambic, mimo bardzo ciekawego sposobu produkcji, nie jest specjalnie dobrym piwem. Mimo tego, uważam zwiedzenie browaru Cantillion za bardzo ciekawe doświadczenie. Głownie dlatego, że nie jest to typowa wycieczka po fabryce. Można tu zajrzeć wszędzie, wszystkiego dotknąć i powąchać. Choć to ostanie polecam najmniej.

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Reklamy

5 thoughts on “Słyszeliście kiedyś o winie zbożowym?

  1. Oj Panie, bluźnisz okrutnie. Wyrabiać sobie zdanie na temat lambiców po jednym piwie w jednym browarze to jednak dość odważne. Lambici uważane są przez koneserów piwa za coś wyjątkowego i wybitnego. Sam uwielbiam np. Lindemansy (szczególnie czarna porzeczka), korkowane niczym wino. Smakują, jak coś między piwem z sokiem a winem musującym (ale mam tu na myśli np. Lambrusco a nie Wino Samuraj :oP). W moim ulubionym pubie z dziwnymi piwami lambici stoją na honorowym miejscu. I słusznie. Więc… daj im chociaż jeszcze jedną szansę i ja bym się osobiście zastanowił nad zdaniem „Lambic […] nie jest specjalnie dobrym piwem”, bo to trochę tak, jakbyś po przejechaniu się kilkuletnim punto orzekł, że fiaty to nie są specjalnie dobre samochody. ;o)

  2. „Fiaty, Fordy i Francuskie” 🙂

    Myślę, że po prostu z Lambicem nie będzie mi po drodze, bo ten kwaśny „winny” smak zupełnie mi nie podchodzi. Piliśmy też kolejkę piw owocowych (to była chyba wiśnia) i te smakowały mi już trochę bardziej. Choć nadal, jeśli miałbym wybierać, to wolałbym albo zwykłe piwo, albo wino musujące. 😉

  3. Trzy lata leżakowania by otrzymać coś mętnego i kwaśnego? Być może dla koneserów to rarytas. Może powinieneś bardziej pochylić się nad tym trunkiem ;)))

  4. A ja nigdy nie słyszałem o takim piwie. No ale nigdy też się specjalnie nie interesowałem, dlatego z zaciekawieniem przeczytałem o tym. Niespecjalnie lubię gorzki smak piwa, więc może kwaśne zasmakuje? Bo ja jestem zwolennikiem wytrawnych i półwytrawnych win, względnie słodkich, ale już mniej.
    To można w Polsce kupić?

  5. Można w Polsce kupić w pubach i sklepach z dziwnymi piwami. W Zielonej Górze sklep to Kapselek a pub to Belfast. We Wrocławiu Zakład Usług Piwnych, w Łodzi Piwoteka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s