Hashima – wymarła wyspa

W związku z tym, że ostatnio pisałem trochę o nowym Bondzie, na mojego bloga zaczęli trafiać ludzie szukający informacji o wyspie Hashima, gdzie fragment Bonda się dzieje. Wychodząc na przeciw oczekiwaniom, postanowiłem napisać o wyspie coś więcej.

Historia Hashimy jest naprawdę barwna. Jest to jedno z pierwszych miejsc na ziemi, gdzie stanęły wielopiętrowe budowle mieszkalne. Miejscem, gdzie gęstość zaludnienia osiągnęła kuriozalną wartość, a kilkanaście lat później, nie mieszkał tam już nikt. Stan taki utrzymał się pod dziś dzień.

Witajcie na Hashimie – wymarłej wyspie.

Hashma w całej okazałości. (Foto: Sébastien Tixier)

W XIX w. Hashima nie wyróżnia się zbytnio, z pośród 500 innych niezamieszkanych wysepek w prefekturze Nagasaki. Ot skała – nawet niespecjalnie porośnięta roślinnością – mała, niezdatna do zamieszkania.Dopiero pod koniec lat ‘80 (XIXw.), ktoś zauważył, że jak wkopać się w nią trochę głębiej, to można tam znaleźć węgiel!

Dla takiego Ślązaka, to może nic wielkiego.On węgiel znajduje nawet kopiąc w piaskownicy. Musimy jednak pamiętać, że cały przemysł ówczesnej Japonii oparty był właśnie o ten surowiec. Wyspę postanowiła kupić firma Mitsubishi – ta od samochodów.

Na wyspę zaczęto sprowadzać osadników. Nie mieli oni zbyt urozmaiconego życia. W ciągu dnia pracowali jako górnicy. W nocy wracali do swoich prowizorycznych schronień zbitych z byle czego. Pierwsze bloki mieszkalne postawiono dopiero, kiedy ludzi zaczęło robić się za dużo. Bloki te stały się natychmiastowo, najwyższymi betonowymi budowlami na terenie całej Japonii. Nieźle nie?

Osada rozwijała się cały czas, w miarę jak firma przysyłała coraz to nowych robotników. Mieszkańcy Hashimy dość szybko uzyskali do swojej dyspozycji 25 sklepów, szkołę, liceum, szpital a nawet świątynię czy kino. Na wyspie nie było jednak miejsca (ani też odpowiedniej gleby) na uprawę czegokolwiek, osadnicy byli, więc całkowicie uzależnieni od dostaw zapasów z lądu. Przez długi czas konieczne były nawet dostawy wody pitnej W latach ‘50 XXw. zbudowano podwodny rurociąg, zasilających wyspę.

A jak wyglądały warunki mieszkaniowe? Z początku nie tak źle. W zamian za wykonywanie prostych prac na rzecz społeczności, mieszkańcy mieli zapewnione darmowe zakwaterowanie, prąd i wodę. Nieżonaci robotnicy mieszkali w sześcioosobowych izbach ze wspólnymi ubikacjami i kuchnią. Rodziny otrzymywały do dyspozycji małe dwupokojowe mieszkania (również z współdzieloną kuchnią i ubikacją). Za to wyższy rangą personel, mógł liczyć na prywatne sanitariaty. Kulturowo zakorzeniony, japoński podział społeczny ostał się również na Hashimie.

Stairway to Hell.(Foto: Sébastien Tixier)

Z czasem warunki zaczęły się pogarszać, bo i liczba mieszkańców zaczęła się niezwykle szybko zwiększać. Wybuch wojen światowych, spowodował ogromny wzrost zapotrzebowania Japonii na węgiel, jednak to dopiero wojna Koreańska w latach ‘50 rozpoczęła złote czasy przemysłu wydobywczego. To właśnie wtedy, liczba mieszkańców wyspy wzrosła do szokujących 5.200 ludzi.

Dlaczego szokujących? Bo cała wyspa miała wielkość 60.000 metrów kwadratowych. To zaledwie jedna trzecia powierzchni Stadionu Narodowego w Warszawie! Na jednego mieszkańca przypadało 11 metrów kwadratowych. Dla porównania w Nowym Yorku jest to 94 metry. A pamiętajcie, że dzisiejsza technologia pozwala budować, nawet kilkadziesiąt pięter w wzwyż.

Hashima (Foto: Sébastien Tixier)

Pod koniec lat ‘50 Hashima była niesamowicie przeludniona, ale już 15 lat później nie było tam żywej duszy. Popyt na węgiel słabnął, bo do łask zaczęła wkupywać się ropa. Nikt już nie chciał palić, niewygodnym w transporcie i wydobyciu węglem, a wszyscy przerzucali się na czarne złoto. Era kopalni węgla przeminęła, więc również Mitsubishi postanowiło wycofać się z interesu.

Ludzie byli stopniowo wysiedlani z wyspy, aż w roku 1974 kopalnia została zamknięta na dobre. Stanowiła on jedyne źródło zarobku, więc ludzie zwyczajnie opuścili wyspę. Zabrali ze sobą tylko to, co mieściło się do walizek. Zostawili za sobą cały dorobek. Tętniące życiem miasto, nagle umarło.

Hashima (Foto: Sébastien Tixier)

Dziś na Hashimę znowu przybywają ludzie. Nie są to co prawda mieszkańcy, lecz po prostu turyści. Ledwie 3 lata temu, rząd Japonii postanowił otworzyć wyspę dla turystów. Jej zwiedzanie jest jednak mocno ograniczone.Można się tam dostać tylko dwoma promami kursującymi z Nagasaki. Samą zaś wyspę, zwiedza się wyłącznie z przewodnikiem. Tylko po wyznaczonych trasach.

Nic dziwnego – przez ponad 30 lat nikt nie dbał o pozostałości miasta. Deszcze, monsuny i fale poważnie uszkodziły konstrukcje. Te które jeszcze się nie zawaliły, są w stanie na to wskazującym.

Hashima, niegdyś tętniąca życiem, stała się porzuconą wyspą duchem. Jedynym swego rodzaju pomnikiem, którzy przypomina nam, że wszystko z czasem przemija…

Jeśli spodobał ci się artykuł – podziel się nim na facebooku!

Jeżeli podobały wam się zdjęcia, to po więcej zapraszam tutaj: http://www.sebtix.com/ i https://www.facebook.com/SebastienTixierPhoto . Sebastien jest świetnym fotografem i to właśnie dzięki jego uprzejmości możecie oglądać zdjęcia z Hashimy na moim blogu.

Reklamy

10 thoughts on “Hashima – wymarła wyspa

  1. Coś niesamowitego jest w takich opustoszałych miastach. W Polsce też można parę takich miejsc odwiedzić, choć nie są aż tak spektakularne. Ale wrażenie i tak robią.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s