Trudy podróży

Podróż w nieznane zawsze wiąże się z setkami problemów i niewygód z jakimi musimy się zmierzyć. Jak to jest, że je znosimy i akceptujemy? 

Rozmawiając kiedyś ze znajomym ze studiów zeszliśmy na temat backpakingu i ogólnie idei podróżowania niskim kosztem. Wypowiedział on wtedy dwa zdania, które na bardzo długo zapadły mi w pamięć: „Wiesz Volfee, jadąc od Indii chciałbym się przejechać lokalną koleją, ale wiesz taką najniższą klasą ze zwykłymi ludźmi, z kozą śpiącą koło nogi i kurą pod pachą. W Polsce by mi to nie odpowiadało, ale w podróży to wiesz… chciałbym.”.

Yosemite NP

Długo zastanawiałem się nad tymi słowami, bo całkowicie się z tym zgadzam. To świetna przygoda i oczywiście byłoby o czym opowiadać. Tylko czy na pewno po to właśnie wystawiamy się na wszystkie podróżnicze trudności, żeby mieć co opowiedzieć znajomym? Przecież to nie dla nich podróżujemy, a o wędrówce szlakiem nawet najpiękniejszym, ciężko jest cokolwiek powiedzieć… to trzeba przeżyć, zobaczyć. Nawet zdjęcia rzadko oddają prawdziwe piękno.

A może tak podróżujemy, bo jest taniej? Śpiąc na podłodze w schronisku, hostelu lub na niewygodnej karimacie oszczędzamy pieniądze. Rezygnując z luksusów możemy doświadczyć więcej i często ciekawiej. Ale to też nie o to chodzi. Jak już będę bogaty, to i tak będę podróżował z plecakiem i spał w obskurnych hotelach albo pod namiotem, bo tak jest po prostu lepiej.

Yosemite NP.

No to może chodzi o to, że podróżując mamy jasno wyznaczony cel i znamy etapy jego realizacji. Żyjemy tu i teraz, radzimy sobie z bieżącymi problemami i martwimy się najwyżej na 2 dni w przód. Takie życie jest łatwiejsze, a codzienne sukcesy nawet te najmniejsze, jak znalezienie dostępu do Internetu, motywują do dalszej „walki”. To już zgadza trochę bardziej.

Latarnia morska w pobliżu San Francisco.

Ale właściwą odpowiedź właściwą odpowiedź na to pytanie odkryłem dopiero całkiem niedawno. Kiedy siedziałem przy ognisku, po całym dniu wyczerpującej wędrówki, pijąc niesmaczną gorącą czekoladę zrobioną z proszku i wody. Zdałem sobie sprawę, że kiedy jesteśmy fizycznie wyczerpani i zmęczeni, wtedy właśnie przyjemność zaczynają nam sprawiać najprostsze rzeczy. Takie jak właśnie ten kubek czekolady czy ciepło ogniska ogrzewające zmarznięte ręce. Tylko w takich właśnie sytuacjach, zachód słońca na tle malowniczej doliny, potrafi urosnąć do rangi najpiękniejszego wspomnienia w życiu…

Jeśli podróżujesz w trybie all-incusive to współczuję ci. Niestety nigdy nie zrozumiesz o czym mówię.

Zachód słońca w Yosemite. Widok z naszego obozowiska.

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku.

Like this on Facebook

Reklamy

5 thoughts on “Trudy podróży

  1. Jakkolwiek jestem już na etapie starszaka i nie podróżuję z namiotem to NIGDY nie wybieram all inclusive i robię wszystko by spać w lokalnych hotelach a nie sieciówkach. Do Twojej listy dodałabym KAMERALNOŚC. Trudno doprawdy zawrzeć jakieś znajomości będąc członkiem stada czyli 30, 40-, 50-osobowej grupy. Podróżując solo, w duecie albo w 3-4 osoby to jest możliwe i wówczas wejście w świat lokalny ma szanse powodzenia.
    Dobry blog- gratuluję

  2. Chciałabym móc podróżować all-inclusive. Mieć możliwość wyboru czy chcę się byczyć w luksusach, czy spać na szyszkach. Na razie podróżuję tanio tylko z jednego powodu.

    Będę Cię podczytywać, bo lubię ciekawie pisane blogi o ciekawych miejscach. Nawet jeśli autor milczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s