Przygody warte napisania książki

Zastanawiało cię kiedyś jak to się dzieje, że takiemu Cejrowskiemu, Pawlikowskiej albo Martynie przydarzają się w życiu takie niesamowite przygody? Przeżywają ich tak wiele, że są w stanie pisać o nich niezliczoną ilość książek, artykułów i relacji. Odpowiedź jest banalna – połowa z tych ich opowieści to bzdury.

Autorzy lubią zmyślać i koloryzować – „licentia poetica” w końcu. Jednak skoro w każdej legendzie czai się ziarno prawdy, to i w tych ich opowieściach coś musi być. Skąd to wiem? Bo podróżując sam wiele razy byłem w sytuacjach, o których można by napisać książkę (Autorowi brak jednak cierpliwości i przede wszystkim talentu, by tego dokonać).

Jeśli teraz zadasz pytanie: „Czy i ja mogę przeżywać takie przygody jak profesjonalni podróżnicy?”. Moja odpowiedź jest następująca: „Tak. Masz w końcu dwie niezbędne do tego rzeczy. Po pierwsze zdolność komunikowania się, po drugie jesteś Polakiem!”.

To pierwsze przydaje się, gdy trzeba się gdzieś wkręcić, z czegoś wykręcić albo obok kogoś zakręcić. Nawiązywanie kontaktów z lokalnymi, wpływowymi, ciekawymi, ba, nawet zupełnie przypadkowymi ludźmi bardzo często kończy się przyjemnymi niespodziankami. Możesz zostać zaproszony na obiad, a wiadomo, że lokalna, tradycyjna kuchnia = pycha + przygoda. Możesz też dowiedzieć się o ciekawych miejscach w okolicy – często takich o których nie wspominają w przewodnikach. W końcu możesz poznać wspaniałych przyjaciół po drugiej stronie globu, którzy zawsze będą chętni cię przyjąć lub odwiedzić się w twoim kraju (a takie rzeczy też mi się zdarzyły).

Korea południowa. Mężczyźni grający w chińskie szachy na ulicy.

A co z tym byciem Polakiem? Ano już tłumaczę. Jak pojedziesz w egzotyczną podróż (nie taką do Sharm el-Szejk), musisz pamiętać, że tak samo jak mieszkańcy tego miejsca są dla ciebie egzotyczni, tak ty jesteś egzotyczny dla nich. Zdarza się co prawda, że mieszkańcy miejsc takich jak Etiopia czy Tajlandia słyszeli o Polsce, ale najczęściej ich wiedza ogranicza się do faktu, że jest u nas zimno i polarne niedźwiedzie biegają po ulicach. Nie ma się co z tego powodu obrażać! Oni o Polsce wiedzą mniej więcej tyle co ty o Timorze Wschodnim i twoim zadaniem jest to zmienić. Ludzie są ciekawi świata, a Polska jest na tyle mało znanym krajem, ze chętnie o niej usłyszą i dowiedzą się więcej.

Oddzielną kwestią jest to, że jako Polak masz w sobie sarmacką krew i przysłowiowe „jaja”. Polacy mają tendencję do pchania się tam gdzie rzekomo nie wypada i robienia rzeczy, których robić się „nie powinno”. I to jest już w ogóle świetne. Z własnego doświadczenia mogę ci powiedzieć, że to z takich sytuacji najczęściej rodzą się owe przygody warte książki…

Bądź na bieżąco – polub Volfiego na facebooku!

Reklamy

2 thoughts on “Przygody warte napisania książki

  1. Pingback: Lepiej jak Cejrowski… | Volfee

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s